Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 września 2011

Polcon 2011


W dniach 25-28 sierpnia odbywał się ogólnopolski konwent Polcon 2011. Była na nim obecna również reprezentacja serwisu Solaris 7, oficjalnej polskiej strony gry Battletech i zaprzyjaźnieni z nią gracze. Chłopacy z Solarisa wykonali kawał solidnej roboty prezentując grę przez cały czas trwania konwentu. Jako, że pomagałem trochę przy organizacji całej imprezy, nie mogłem być ciągle przy stolikach z grą. Jednak wiem, że gry i prezentacje odbywały się praktycznie bez przerwy.


Najważniejszym dla mnie punktem programu była wielka bitwa na makiecie rozgrywana według uproszczonych zasad gry, zwanych Quick Strike. O samych zasadach gry, opisując szczegółowiej przebieg bitwy, napiszę za kilka dni. Póki co bardzo dziękuję wszystkim, którzy zjawili się na Polconie przy naszych stolikach oraz całej ekipie z Solaris 7, która przygotowała rozgrywki i pokazy. Osobno dziękuje Hobbitowi za użyczenie zdjęć do tego wpisu.


niedziela, 24 lipca 2011

Rzeka

Pierwsze wykonane przeze mnie elementy do przygotowywanego stołu do gry w Battletecha - fragmenty rzeki. Szerokość ok. 10 cm, długość - 40 cm, wykonane z płytki spienionego PCV, z użyciem kleju Wikol i piasku.

piątek, 22 lipca 2011


Na blogu przestój, ale to nie znaczy, że nic nie robię. Tak się złożyło, że na tegorocznym Polconie , który odbywa się tym razem w Poznaniu, ekipa z portalu solars7.pl postanowiła zaprezentować kilka battletechowych punktów programu. Jednym z nich będzie duża bitwa z użyciem zasad Quick Strike (uproszczona i szybsza wersja zasad Battletecha), do której przypadło mi w udziale stworzenie stołu do gry. Tak więc od jakiegoś już czasu przygotowuję pole bitwy.

Oto kilka założeń, które nadają kształt ostatecznemu wyglądowi stołu:

- użyte materiały nie mogą być zbyt drogie, ponieważ koszty budowy pola do gry będę musiał pokryć raczej sam;

- stół nie może być bardzo mały, ponieważ powinno zmieścić się na nim po kilkadziesiąt mechów na stronę (a skala gry to w przybliżeniu 1:300);

- całość powinna być łatwa w transporcie;

- ponieważ Battletech to nie jedyny system w jaki gram, chcę, by jak najwięcej z elementów na stole było uniwersalnych (także jeśli chodzi o skalę).

Przyjmując powyższe założenia postanowiłem przede wszystkim, że wszystkie elementy na stole będą nastawne. Pozwoli mi to wykorzystać je w innych niż założony na konwent scenariuszach, a także do innych gier. Znacznie ułatwi to też transport.

Co do samego blatu, to postanowiłem wykorzystać sztuczną trawę kupioną kiedyś w Lidlu. Jej wymiary (200x100 cm) akurat będą pasować. Początkowo planowałem kupić dwie płyty wiórowe o wymiarach metr na metr, przeciąć matę na pół i przykleić na płyty. Ostatecznie jednak postanowiłem, że pozostawię matę zwiniętą w rolkę, co ułatwi transport. Na terenie targów, gdzie odbywa się konwent, i tak będziemy mięli do dyspozycji stoły, na których spokojnie będzie można rozwinąć matę. W ten sposób zaoszczędzę też czas i pieniądze.

Zacząłem przygotowywać elementy nastawne. Staram się je robić w ten sposób, by pasowały także do rozgrywek w inne systemy, chociażby sf 15 mm. Część z nich jest wybitnie wieloskalowa, jak choćby rzeki, które obecnie kończę.

Zapewne kilka kolejnych wpisów będzie o tym, co udało mi się zdziałać w kwestii stołu do gry, postaram się umieścić też zdjęcia. A w dalszej perspektywie Force on Force na Polach Chwały…

wtorek, 27 stycznia 2009

Szpachtułka

Będąc na PGA (Poznań Game Arena) w 2008 r. podpatrzyłem na stoisku rzeźbiarzy figurek, że używają oni pewnego bardzo przydatnego narzędzia. Była to szpachtułka metalowa, narzędzie dentystyczne, które było bardzo pomocne przy formowaniu Green Stuffu. Postanowiłem więc nabyć szpachtułkę do celów rzeźbiarsko-modelarskich. Niestety nigdzie w okolicy takowej nie znalazłem, nie zamówiłem również na sieci (wrodzone lenistwo i syndrom człowieka z dużego miasta - po co wydawać kasę na przesyłkę skoro w dużym mieście WSZYSTKO jest na miejscu?). Postanowiłem więc wykonać ją samemu. Za materiał bazowy, który zainspirował mnie do samodzielnego jej wykonania, posłużył mi szpikulec do robienia na drutach, który otrzymałem od dziewczyny. Igła ma średnicę 1,5 mm i jest zakończona zaokrąglonym końcem (nr 1). Końcówkę tą rozklepałem młotkiem na drugim młotku, otrzymując płaską powierzchnię o nieregularnym kształcie (nr 2). Całość uformowałem za pomocą pilnika do metalu i papieru ściernego, a następnie dogiąłem kombinerkami. Tak przygotowana końcówka trafiła w oprawkę po małym śrubokręcie (nr 3). Patrząc z perspektywy czasu, jest to najczęściej wykorzystywane (prócz pędzli i skalpela) przeze mnie narzędzie w moim modelarskim warsztacie. Nadaje się do nakładania kleju, wszelkich posypek, zdrapywania farby i zdejmowania jej naddatku. No i rzeźbienia. Polecam.

środa, 21 stycznia 2009

Ost-front (cz. 2)

Dziś krótko, bo już późno. Pomalowałem wreszcie wczoraj ostatnią figurkę z pierwszej załogi armaty przeciwpancernej. Zastanawiam się, czy nie zrobić też drugiej załogi, by móc wystawić dwa działa. Tak czy tak figurki poczekają, aż kupię jakiś zestaw z PaK 36. Działa z zestawu Italeri (PaK 40) pewnie też pomaluję, ale chciałbym, by docelowo mój pluton odpowiadał wojskom walczącym zimą na przełomie 1941 i 1942 r. na wschodzie. Wtedy o Pak 40 było jeszcze trudno. Taka drobna dygresja - nieco sobie utrudniłem zadanie wybierając pierwszą zimę Wehrmachtu w ZSRR, większość zdjęć jakie mam pochodzi z kolejnych lat. Stąd też zostawiam sobie furtkę w postaci tych dwóch PaK 40, które mam nadzieję dość szybko zrobić. Jedno działo jest już z resztą sklejone, czeka na podkład. Wczoraj jeszcze poprawiałem Green Stuffem hamulec wylotowy na lufie, ponieważ nierówno mi się rozwiercił (lufa tak jest ułożona we wyprasce, że otworu wylotowego w ogóle nie ma, stąd trzeba go nawiercić samemu). Może jeszcze przed nałożeniem podkładu pobawię się z kołami i powycinam otwory pomiędzy szprychami. Zobaczymy.

Dziś miałem dość duże okienko na uczelni, więc postanowiłem zabrać mini warsztat ze sobą na wydział. Na zdjęciu moje miejsce pracy, pod salą wykładową na ostatnim piętrze, gdzie raczej nie ma zajęć i jest względny spokój. Ale i tak dziwnie ludzie na mnie patrzyli. :) Oskrobałem część figurek z German Elite Troops (Italeri 6068) - jutro pewnie skończę skrobać resztę, będzie to pewnie trzon mojego plutonu.

Zdjęcie całej załogi PaK 40 zrobię jutro, bo dziś już jest ciemno i fotki raczej mi nie wychodzą przy sztucznym świetle. Z resztą w Poznaniu panuje od kilku dni prawie że półmrok - słońce nie wychodzi zza chmur, więc ciężko o dobre zdjęcia.

sobota, 17 stycznia 2009

Miarka do De Bellis Antiquitatis

Dziś zaprezentuję efekt wczorajszej pracy. Mało, ale zawsze coś. Zrobiłem miarkę do De Bellis Antiquitatis. Całość powstała z listewki kupionej w sklepie z drewnem (są również dostępne w np. Castoramie). W przekroju kwadrat o wymiarach 8x8 mm. Koszt takiej listewki to sprawa groszowa, poniżej 2 zł za metr.

Listewkę przyciąlem do długości 20 cm (to maksymalny odcinek, jaki mogą pokonać oddziały w DBA) i przeszlifowałem papierem ściernym. Następnie pomalowałem akrylami Pactry, najpierw na biało. Odmierzyłem odcinki o długości 4 cm (czyli 100 kroków w DBA, dla skali figur 1:72/20mm) i te, które miały pozostać białe zamaskowałem taśmą klejącą. Pomalowałem odkryte fragmenty na czerwono, a gdy farba przeschła - odkleiłem taśmę. Z powodu lekkich nierówności listewki (faktura drewna) troszkę farby dostało się pod taśmę. Nadlewy zamalowałem białą olejną farbką Model Master (lepiej kryje niż akryl Pactry). Gdy całość wyschła - polakierowałem miarkę warstwą lakieru akrylowego do drewna.

Listewkę malowałem "na raty", osadzajać suchy koniec w kawałku styropianu, w takiej też pozycji jeden koniec wysychał, podczas gdy malowałem drugą część. :)

Inspiracją do powstania tego "urządzenia" była notka na blogu MiSiA.

(na zdjęciu miarka wraz z piechurem Imperialu z gry Warzone - mam zamiar kiedyś pomalować całą armię)